Scena muzyczna wg Blockhead PDF Drukuj Email
Wpisany przez Agata Chrzuszcz   
Piątek, 15 Styczeń 2010 21:11
Blockhead - The Music Scene
Blockhead - The Music Scene

Tak na dobry początek roku, brytyjska wytwórnia Ninja Tune, mająca pod swoimi skrzydłami takich artystów jak Bonobo, Dj Vadim, Jaga Jazzist, czy Blockhead, postanowiła sprawić ogromną radość słuchaczom i zdecydowała się nakarmić fanów, a wręcz nafaszerować ich potężnym, muzycznym daniem. Wytwórnia uprzyjemniła aktualnie bardzo mroźny styczeń, głównie mieszkańcom stolicy, a także mieszkańcom Wrocławia i Poznania, gdyż w dniach 13-15, to właśnie Dj Vadim odwiedził polskie kluby.

Ale szczególnie wytwórnia spisała się na medal, ze względu na nową płytę muzyka o pseudonimie Blockhead, którą póki co, można nabyć w sklepach muzycznych oferujących płyty w formie cyfrowej. Premiera natomiast w postaci kompaktowej i winylowej będzie mieć miejsce 18 stycznia.

Blockhead, właściwie Tony Simon, nowojorczyk, nie szczędząc w środkach stworzył płytę tak świeżą i soczystą, że aż ma się ochotę słuchać jej bez przerwy. Już pierwszy utwór na trackliście pod tytułem „it’s rainning clouds”, zapowiada iż będzie to krążek niezwykły, dostarczający równie mocnych emocji, jak siła samych dźwięków. Niczym mistrz kuchni w jakiejś ekskluzywnej restauracji, drażni nasze muzyczne podniebienia, częstując dźwiękami wymieszanymi z hip-hopem, nu-jazzem, dodając od czasu, do czasu szczyptę downtempo, czy drum’n’bass.

Płyta jest doskonałym potwierdzeniem umiejętności samego twórcy i mimo braku bardziej obszernych tekstów, wbrew pozorom niesie przekaz i opowiada historie. Osobiście płytę zrozumiałam jako swoistego rodzaju krytykę na wygląd obecnej sceny muzycznej, Blockhead nie nazywa niczego dosłownie, daje jednak wyraźnie do zrozumienia, choćby poprzez tytułowy utwór „the music scene”, iż nie jest zadowolony. Podkreśla to również okładka albumu, prezentująca dzikie zwierzęta rozgoszczone na miejskiej przestrzeni. Zapanowanie zwierząt nad dosłownie miejską dżunglą i brak jakichkolwiek ludzi, może symbolizować już totalne zezwierzęcenie jakie ma miejsce na scenie muzycznej.

Nie może być jednak aż tak źle. W końcu na tej samej scenie znaleźć można Bockhead, który potwierdza, że na dobre brzmienia również można liczyć. Bardzo różnorodne, bogate, intensywnie zapadające w pamięć. Na fakt, iż płyta jest dobra, z pewnością wpływają liczne gatunki po, które artysta sięga, jednocześnie nie odcinając się od instrumentalnego hip-hopu, tak bardzo dla niego charakterystycznego.

Wprost nie możliwe jest znalezienie wystarczającej ilości słów, które opisałyby ogrom dźwięków jakie album oferuje. Nie pozostaje nic innego jak zakupić płytę, posłuchać i sprawdzić samemu.